windows7

Od 4 czy też 5 miesięcy korzystam z nowego sytemu Microsoftu – Windows 7. Dzięki mojej uczelni już w tej chwili mogę pobrać za darmo finalną wersję systemu, na razie jednak na dysku zainstalowana jest udostępniony publicznie RC. Jest tu kilka rzeczy, które bardzo mnie cieszą, znajdzie się też kilka, których nie zniósłbym w wersji finalnej. O wielu z nich już wspomniano w niezliczonych recenzjach, moją uwagę natomiast zwróciło też kilka mniej ważnych szczegółów.

Co mnie cieszy

Po pierwsze nowy pasek zadań – naprawdę nie spodziewałem się, że będę w stanie odzwyczaić się od quicklauncha, w którym miałem zawsze kilkadziesiąt programów. A jednak – wystarczą mi 3 ikonki, a już możliwość przełączania się między oknami jednego programu po najechaniu na pasek zadań okazała się strzałem w dziesiątkę! Podobnie poprawiony tray (ten pasek obok zegara), przynajmniej nie rozsuwa się na pół ekranu, no i mogę sam ustalić, które ikony chcę tam widzieć, a które mają być ukryte.

Sterowniki – nawet wbudowany w moim laptopie czytnik linii papilarnych śmiga bez instalowania jakiegokolwiek dodatkowego oprogramowania! Na Viście wymagane były sterowniki i program do obsługi urządzenia w systemie, tutaj natomiast zaraz po instalacji systemu wszystko działało jak trzeba

Co jeszcze?

  • szybkość systemu – po dość topornej Viście to miłe, gdy system ładuje się i działa szybciej
  • maksymalizacja okien – oraz ustawianie okna na pół ekranu. Wystarczy chwycić okienko i dosunąć je do bocznej krawędzi ekranu, a ładnie ustawi się ono na połowie pulpitu. Przy przesunięciu go do górnej krawędzi – maksymalizuje się. Może i bzdura, ale zacząłem z tego korzystać.
  • wyszukiwanie – jego rezultaty pojawiają się w menu start, dużo przyjemniej niż do tej pory!
  • Windows PowerShell – bardzo przyjemne narzędzie, a teraz nie trzeba go instalować, jest od razu w systemie. Dopiero w tej wersji systemu doceniłem wyższość PowerShella nad zwykłą linią komend.
  • menu start – nie zajmuje całego ekranu, jak to miało miejsce w poprzednich wersji systemu, przy dużej ilości zainstalowanych programów. Teraz wszystko dzieje się w okienku o niezmiennej wysokości.
  • UAC – kto korzystał z Visty na pewno pamięta o wyskakujących co i rusz pytaniach o pozwolenie na uruchomienie programu – no chyba, że to wyłączyliście, tak jak ja. W siódemce na szczęście jest z tym lepiej.
  • domyślne programy – nie pamiętam jak z Vistą, ale w poprzednich wersjach strasznie irytował mnie proces zmiany domyślnego programu dla danego typu plików. W Windows 7 dostęp do tych ustawień jest mocno ułatwiony.
  • widżety nie wymagają obecności paska bocznego – jakież to było irytujące!
  • ikonka wyłączenia komputera nareszcie go wyłącza – a nie wprowadza w stan uśpienia, co zmyliło nie tylko mnie, ale wielu moich znajomych korzystających wówczas z Visty
  • Paint zapisuje domyślnie w formacie PNG a nie BMP – chociaż… i tak z niego nie korzystam

Pewnie jest jeszcze mnóstwo szczegółów, o których w tej chwili zapomniałem, lecz oto i chyba ważniejsza część, opisująca irytujące szczegóły wychwalanej siódemki.

Co mnie wkurza

  • Menu start – po wybraniu “wszystkie programy” wciąż oprócz programów widzę katalogi producentów, potem podkatalogi z nazwami programów, w których dopiero znajdę skrót do programu. Pewnie, że mogę sobie to przestawiać po instalacji każdego programu, ale czy nie można tego zrobić tak, jak w dystrybucjach Linuksa?
  • Żółte karteczki – niech to szlag ich twórcę! Już nie pytam o to, kto był na tyle głupi, żeby nie dać możliwości zmiany czcionki. Pytam, kto był na tyle głupi, żeby jako jedyną dostępną czcionkę dać imitującą pisanie odręczne?!
  • Znikający toolbar – zawsze ustawiam sobie na paku zadań skróty do partycji dysku twardego. Już chyba 4 raz nagle toolbar zniknął!
  • Przez tydzień po podłączeniu mojego Sony Ericssona komputer nie rozpoznawał go jako magazynu danych. Wcześniej było ok. Po tygodniu też mu przeszło.
  • Biblioteki czy też kolekcje (mam angielską wersję, tam jest jako “libraries”) – nieważne, w każdym razie, da się gdzieś wyłączyć? No właśnie, a ja bym chciał.

Na razie chyba tyle, aczkolwiek sądzę, że na pewno jutro natknę się na sporo takich, o których zapomniałem. Może zacznę je spisywać?

Dobry system, zły system

Co z tym Windowsem 7, czy to dobry system? No cóż – użytkownicy Visty się do niego przekonają, użytkownicy XP pewnie dalej będą twierdzić, że nic go nie przebije, dopóki go nie wypróbują, po czym zmienią zdanie. Linuksowcy i użytkownicy Maców pewnie nawet nie spojrzą w jego stronę – bo w sumie po co? System jak system, swoje zadania spełnia dużo lepiej niż poprzednik, choć do ideału brakuje mu… powiedzmy, że bardzo dużo. Pomimo, że wymieniłem dużo więcej plusów niż minusuów -po prostu jest lepszy niż Vista, to dlatego.