Dobrze, że dzieci nie wiedzą…
Posted by Grzegorz Witekwrz 5

… co ich starzy piszą na GoldenLine.
Tylko dzieci są neo?
Zwrot dzieci neostrady skracany często do dzieci neo jest już znane chyba każdemu internaucie. Tylko jak w takim razie nazwać dorosłych, którzy w Internecie robią z siebie kretynów? Ma ktoś jakiś pomysł? Może jakieś -eo na końcu? Kretyneo? Idioteo? To brzmi tak nowocześnie, jak twierdzą niektórzy…
Ostatnio dużo czasu spędzam w serwisie GoldenLine. Można tam natknąć się na wiele ciekawych dyskusji, znaleźć dużo ciekawych ogłoszeń, wymienić się doświadczeniami. Jest tam wiele osób z różnych branż, które nierzadko potrafią dużo wyjaśnić. Ja, naiwniak, myślałem, że w takim portalu spotkam się tylko i wyłącznie z ludźmi na poziomie. Jak wielkie było moje zaskoczenie, gdy coraz częściej natykałem się na ludzi, których nijak nie można było określić takim stwierdzeniem. Podzieliłem ich nawet na typy :
Wiem wszystko
Czasem jest człowiekiem z branży, który ma naprawdę sporą wiedzę, a czasami kompletnym amatorem, obcykanym w teorii, a kompletnie nie znającym realiów. Jednak jedno jest nieodłączne – nigdy nie uda mu się wytłumaczyć, że jest w błędzie. Zawsze trzyma się swoich racji, z reguły nawet jeśli ma jakieś racjonalne argumenty, to da się je obalić. Zazwyczaj jednak to co pisze, przypomina raczej bełkot.
Bóg, honor, firma
Do tej grupy zaliczają się pracownicy różnych firm, z reguły znanych, czasem takich, które mają na GL własne grupy. W ich przekonaniu, firma jest jak matka, zawsze trzeba bronić jej dobrego imienia, choćby nawet nie miało się pojęcia o czym się mówi. Śmieszą mnie takie osoby, czasem ich wypowiedzi brzmią zupełnie tak, jakby byli klientami firmy, a pod nazwiskiem jak wół – nazwa firmy i stanowisko, które tam zajmują. Innym razem piszą “to niemożliwe”, choć cała rzecz dzieje się w zupełnie innym oddziale, z którym nie mają tak naprawdę nic wspólnego, poza logo na koszulce i prezesem, którego widzieli jedynie na zdjęciach.
Kultura? Gdzieś tu była
Niesamowicie wkurza mnie, gdy ktoś nie potrafi zachować podstawowych zasad kultury w obcowaniu z innymi. Niestety, takie osoby można znaleźć również w “społecznościach profesjonalistów”. Jasne, że każdy czasem rzuca mięsem, tylko czy trzeba to robić podczas publicznych dyskusji? A do tego jechanie po sobie nawzajem, obelgi, wyzwiska. Czasem zastanawiam się, jakby ci ludzie tłumaczyli się swoim dorastającym dzieciakom, którym zawsze wpajali zasady kultury. “No wiesz synu, bo to ciota była, musiałem go nawyzywać”. Na nieszczęście pewnie nie mają okazji. Może by się ogarnęli… A do tego zdarza się, że moderatorzy mają gdzieś takie zachowania, bądź też, co też zdarza się na GL, moderatorów nie ma, a założyciel grupy od dawna się nie udziela
Dupowłaz
Ooo, to jest okaz szczególny. Wiadomo, że na GoldenLine można spotkać nie tylko doradców klienta czy freelancerów, ale również prezesów całkiem sporych firm, czy też ludzi, którzy są powszechnie znani, chociażby wśród internautów. Wyobraźcie sobie taką sytuację : jest jakaś poważniejsza impreza, niech będzie jakiś bankiet, ludzie stoją i rozmawiają. Jedna z rozmów między dwoma mężczyznami “Znam tego faceta, jest niesamowitym człowiekiem, świetny koleś”. Nie ma w tym nic dziwnego, prawda? Teraz wyobraźcie sobie sytuację, gdzie ten dialog obserwuje 20 osób, w tym osoba, o której się mówi. Popieprzone, nie? Ale tak właśni jest w sieci. Każdy może przeczytać to co piszemy, a włażenie w dupę ludziom, którym się powiodło raczej nie należy do najlepszych zwyczajów. Zrozumiałym jest polecanie usług innych osób, jako profesjonalnych, wystawianie referencji – w końcu temu ma służyć ten portal. Ale prywata? W taki sposób? Ludzie, dajcie spokój…
Moja strona – patrz i podziwiaj. Podziwiaj, mówię!
Ci to są wybitni w irytowaniu innych. Stworzą jakiś serwis internetowy i zaraz muszą to ogłosić całemu światu. Tak, wiem, na tym opiera się reklama, ale cholera, nie w taki sposób. Na GL są miejsca, gdzie można poddać swoją stronę ocenie, poprosić o rady, zareklamować się. Ale nie w kilkunastu miejscach, bez przesady. Najśmieszniejsze jest, gdy jeszcze się dziwią, jak ktoś im zarzuci spamowanie czy łamanie regulaminu. Założę się jednak, że takie zabiegi przynoszą tymczasowy efekt – ludzie jednak wchodzą na ich strony, wywodzi się dyskusja, nawet jeśli przeradza się w nagonkę na spamera, to jednak powoduje, że coraz więcej osób odwiedza daną stronę. A jeśli jest niezła – co z tego, że to spam? Wielu ludzi to w ogóle nie obchodzi…
Kogoś tu brakuje…
Ale nie wiem kogo. Może ktoś z odwiedzających tego bloga ma pomysł na kolejne typy?
W kwestii wyjaśnienia, gdyby ktoś miał wątpliwości – dalej zamierzam aktywnie udzielać się na GL, bo jest tam wiele naprawdę świetnych osób, wielu ekspertów, wielu fantastycznych ludzi, którzy chętnie pomagają, czy wdająsię w bardzo ciekawe dyskusje. A wspomniane przeze mnie typy? Wkurzają, ale tacy zdarzają się wszędzie, szczególnie w tak dużych społecznościach…

One comment
Komentarz by Sieman on 20/09/2009 at 22:13
Nie wiem jak jest na GL, ale osobiście na nie lubię gdy w odpowiedzi na moje pytanie widzę: “Wpisz se w google” lub “od czego sa wyszukiwarki”. Mam do nich apel: Jakbym znalazł to w googlach, to nie pisałbym tego na tym forum. Może i wyświetlają mi się strony z odpowiedzią na moje pytanie, ale jak na nie kliknę to znowu widzę idiotę piszącego “wpisz sobie w google”. Czy oni myślą, że są jakimiś cwaniakami jak tak komuś napiszą? Ręce mi opadają.