Na necie mówią, że ssie…

Zaczęło się…

Czym jest Śledzik – nie trzeba nikomu tłumaczyć, w końcu wszyscy macie konta na Naszej Klasie. Co mniej ogarnięci o jego istnieniu wiedzą od dziś, co bardziej obyci z Internetem – od tygodnia, ci, którzy poza siecią nie mają życia – od bardzo dawna (tak, zgadliście, jestem wśród nich). Wiedzieć czym jest, a rozumieć jego założenia – to jak się okazuje dwie osobne sprawy. Ale o tym zaraz. Grunt, że Śledzik już działa, tzn. działa od kilku dni, ale dziś miało miejsce oficjalne uruchomienie, ogłoszenie i rozpoczęcie agresywnej kampanii mającej na celu nakłonienie użytkowników do korzystania z owego… serwisu? Może bardziej ficzera?

Administracja vs. Społeczność

Administracja sobie, a użytkownicy sobie. Nagonka na Śledzika trwa od rana. Zupełnie tak, jakby ludziom przeszkadzały nowe funkcje Naszej Klasy. Jakiś kompletny bezsens. Społeczność NK jest wręcz absurdalna, jeśli chodzi o to, jak wygląda i co oferuje serwis. Eurogąbki? Zło. Płatne dodatki? Zło. Śledzik? Zło. Ludzie, ogarnijcie się, przecież nikt wam nie każe z tego korzystać. Pewnie, że właściciele NK chcą, aby ich nowa usługa zyskała jak najwięcej zwolenników, ale przecież można to wyłączyć (instrukcja). Ale po co, lepiej ponarzekać, że ktoś chce rozwijać serwis. Aż się boję, co by się stało, gdyby ekipa NK chciała kiedyś odświeżyć wygląd serwisu, albo nawet… zmienić logo?! Z różnych źródeł wiadomo, że nie jest to jedyna społeczność, której to dotyczy. Zresztą, czego się spodziewać po tak ogromnej społeczności – skoro nawet mniejsze buntują się przeciwko zmianom…

Na co komu Śledzik?

No właśnie, może co bardziej ogarnięci zamiast robić z siebie kretynów ,vide przeklinanie na NK za dodanie tej funkcji czy też obrzucanie wulgarami Krzysia Ibisza (co on wam zrobił? I tak wiem, że połowa z was oglądała “Życiową szansę”), zastanawia się, do czego można wykorzystać Śledzika. Opcji jest kilka – napisać co robimy, poprosić o poradę, wrzucić film z YouTube’a, pokazać swoją aukcję z Allegro. Należy jednak pamiętać o tym, że to co napiszemy, widzą tylko (aż?) osoby, które nas śledzą. Tak więc prowadzenie przez Śledzika rozmów, w jakimkolwiek gronie, jest czystym idiotyzmem. Dlaczego? Bo nasi znajomi, którzy nie mają wśród śledzonych pozostałych uczestników rozmowy, widzą tylko nasze wpisy. I po co im one? Komunikatory powstały jeszcze przed mikroblogami, po co więc odbierać im ich zacną funkcję?

Blip polegnie?

Przed premierą Śledzika wiele osób zastanawiało się, jak wypadnie on w porównaniu z polskim serwisami mikroblogowymi. Moim zdaniem – nie wypada w ogóle. Jego prostota, niemal całkowita integracja z NK czy też same założenia nieco kłócą się ze sposobem działania Blipa czy Flakera. Tak więc – polski rynek mikroblogowy dalej będzie stał jak stoi. Trochę szkoda – myślałem, że dzięki NK więcej osób zauważy istnienie czegoś takiego jak mikroblogi. A może to i dobrze… patrząc na to, co ludzie piszą w tym serwisie, myślę, że lepiej żyło mi się zanim się o tym dowiedziałem…