browser-warsgrafika autorstwa bradybd’a

Temat przeglądarek internetowych każdego dnia jest poruszany wiele razy, większość z takich dyskusji kończy się flame’ami. Nie mam jednak zamiaru pisać tu o wyższości jednej przeglądarki nad drugą, a raczej zastanowić się nad tym, czy rynek przeglądarek może być jeszcze nieprzewidywalny, czy wszystko co dzieje się na nim w tej chwili, będzie działo się dalej, powoli i bez żadnych większych wstrząsów?

Podium obstawione?

Internet Explorer, Mozilla Firefox, Google Chrome – tak wydaje się w tej chwili wyglądać czołowa trójka przeglądarek. IE wciąż pozostaje liderem, choć niektóre statystyki już to kwestionują. Zaglądając jednak do innych serwisów i porównując różne statystyki można przyjąć, że IE to w dużym przybliżeniu 65% użytkowników, kolejne 25% dla Firefoxa, a kolejne 10% można sobie podzielić pomiędzy resztę. Jak będzie wyglądała sytuacja w przyszłości? Według mnie dojdzie w końcu do przejęcia fotela lidera przez Liska, kosztem Microsoftu, któremu będzie ubywać użytkowników. Nie napisałem niczego rewolucyjnego? No właśnie! To wszystko wydaje się być strasznie przewidywalne! Może więc dzieje się coś ciekawego w tej 1/10 rynku, okupowanej przez pozostałych graczy?

Daleko w tyle…

Daleko za prowadzącą dwójką mamy 3 graczy – każdy z nich kompletnie inny, każdy na czym innym opiera swoje szanse dogonienia liderów. Safari to nieodłączna wydawałoby się część systemu operacyjnego stworzonego przez Apple. Na tym właśnie bazuje popularność tej przeglądarki – będzie taka, jak popularność Maców. A że Apple konsekwentnie sprzedaje coraz więcej komputerów – Safari na pewno będzie miała rosnące grono użytkoników.

Inaczej sprawa wygląda w przypadku Opery – tutaj nie ma ogromnej firmy, a szef Opera Software, Jon Stephenson von Tetzchner, swoimi wypowiedziami czasami chyba bardziej szkodzi niż pomaga. O sile tej przeglądarki stanowią jednak wprowadzane w niej innowacje. Przeglądanie w kartach, speed dial (skróty do ulubionych stron internetowych z miniaturkami), czy chociażby Opera Unite to dzieła norweskich programistów. Część z nich została szybko przyjęta przez inne przeglądarki – część wciąż pozostaje unikatowymi dla Opery funkcjonalnościami. Wg różnych statystyk udział tej przeglądarki na świecie to jakieś 1-4% (nieco inaczej jest w Polsce, tutaj Opera jest dość popularna, jej udział szacuje się na prawie 10%) i niestety wydaje się stać w miejscu. Czy kolejne wersje przeglądarki, jak zbliżająca się wielkimi krokami Opera 10, przysporzą jej nowych zwolenników? Pewnie tak, choć sądzę, że niewielu.

Jeszcze w innej sytuacji jest Google. Gigant z Mountain View jakiś czas temu zaskoczył wszystkich (choć chyba każdy spodziewał się, że kiedyś to nastąpi) prezentując wersję beta przeglądarki Chrome. Od tamtego czasu minął niecały rok, a Chrome może się poszczycić obecnością na 2% komputerów. Wydaje się, że to mało? Wg mnie przy tak wielkim i mało elastycznym rynku jak ten, jest to jednak sukces. Choć Google jest ogromną firmą, szerszej publiczności kojarzy się przede wszystkim z wyszukiwarką, a nie aplikacjami desktopowymi. Na korzyść Chrome’a przemawiają liczne nowości wprowadzane przez programistów oraz bardzo szybki rozwój przeglądarki (dostępna jest już wersja 3.0 beta). Jak dalej potoczą się losy Chrome’a – czas pokaże.

I tak już na zawsze?

Wejście Google na rynek przeglądarek było hitem. Szybko okazało się jednak, że niełatwo będzie dojść na szczyt. Przed nimi bardzo długa droga – Google ma jednak dużo więcej atutów niż konkurencja – i moim zdaniem kiedyś będzie bardzo popularną aplikacją, kto wie, czy nie popularniejszą niż Firefox. Do tego czasu jednak, wszyscy będą starali się odbierać użytkowników Internet Explorerowi, i trudno przypuszczać, że Microsoft obroni się przed konkurencją. Na pewno jednak warto obserwować nowości w świecie przeglądarek – nawt jeśli nie będzie tam żadnych rewolucji, to trzeba pamiętać, że konkurencja sprzyja rozwojowi